Ostatni dzień roku, to dzień posumowań. Do tej pory ich nie robiłam, ale ten rok był wyjątkowy, więc postanowiłam utrwalić to, co moim zdaniem było najważniejsze. Najważniejsi jesteście oczywiście WY! Bez Was nie miałoby to żadnego sensu, nie rozwijało się tak cudownie i interesująco. To Wy nakręcacie moje pomysły i motywujecie do działania. Najszczęśliwsza jestem, kiedy dostaję od...
ciasta i ciasteczka
Pyszne, ekspresowe ciasteczka wegańskie i o tym jak się (nie) rozerwać
12/20/2013 Co kojarzy się Wam z moim dzisiejszym tytułem? Założę się, że od razu myślicie o imprezie, może nawet sylwestrowej. Nie, nie moi drodzy, nie o rozrywkę tu chodzi. Raczej o to, że przed świętami nie wiadomo w co ręce włożyć, a ponieważ człowiek się nie rozerwie, należy po prostu z części obowiązków zrezygnować :-) W moim wypadku jest to...
Najpyszniejsza jaką do tej pory udało mi się zrobić. Przypomina wprawdzie trochę naszą rodzimą ćwikłę z chrzanem, ale powiem śmiało, że ją jeszcze nieco przewyższa. Dzięki jabłku i cebuli? A może to słonecznik najbardziej się do tego przyczynił. Spróbujcie sami, twierdzę nawet, że świetnie nadaje się na święta. Jeżeli jednak dla Was w święta muszą być najprawdziwsze, tradycyjne...
Jarmuż jest z pewnością przepysznym warzywem, ale u mnie jeszcze bywa niezbyt często i jeszcze nie jestem do końca pewna, czy lubię. No lubię, ale nie tak bardzo. Pewnie dlatego, że jeszcze szukam optymalnego przepisu. Nie poddaję się jednak i widząc na targu fioletowy, nie mogłam go nie kupić. Po ugotowaniu znów zzieleniał, ale przynajmniej na początku wyglądał...
Znowu zupa? Tak, tak, moi drodzy, chłody nadeszły to trzeba się rozgrzać. Najlepiej pyszną, ostrą zupą. Do tego tanią, jak barszcz, choć o barszczu dziś wcale nie będzie. Z poprzedniego dnia zostało mi kilka ugotowanych ziemniaków, a aktualnego dnia, czyli wtedy, kiedy powstała zupa, doniesiono mi że: „nigdy nie ma u nas zupy selerowej“. „Jak to nigdy nie ma“ – odpowiedziałam...
Nie ma nic pyszniejszego do chleba (najlepiej własnego wypieku) od własnej roboty past. Ostatnio trochę kombinowałam ze smakami, choć czasu na wszystko jakby mam coraz mniej. Na wszystko w dokładnym słowa znaczeniu. Trochę Was zaniedbałam pod względem częstotliwości ukazywania się wpisów, ale mam nadzieję, że moje propozycje są dla Was na tyle interesujące, że Wam to w jakiś...
Powoli mogę się zaliczać do wielbicieli zup. Ach, te niezliczone możliwości! Kiedyś zupa była po prostu zupą. Ogórkowa, pomidorowa, fasolowa... każda miała dokładnie zdefiniowany smak i wygląd, a przepis był oczywiście ściśle ustalony. Jedne zupy lubiłam mniej, inne bardziej, ale poza ich zjedzeniem nie interesowałam się nimi bliżej. Natomiast od jakiegoś czasu nie ma u mnie powtarzalnych zup...
Lubię mieć gości i dla nich gotować. Jeszcze bardziej lubię gotować razem z gośćmi i potem wspólnie jeść. Dlatego zwołałam kilka osób i mimo dzielących nas setek kilometrów, udało się nam razem popichcić. Każda kucharka trochę swojej inwencji włożyła, już doszły mnie słuchy, że jakieś tajemne składniki przez niektóre z nich zostały dodane, więc strasznie jestem ciekawa rezultatów....
Wszystko co lubię w jednym daniu. Kalafiora uwielbiam chyba we wszystkich możliwych wariacjach. Do tego smak curry i do tego koniecznie musi być makaron pełnoziarnisty. Ostatnio żadnego innego u nas w domu nie ma. To dość długa historia, jak do tego doszło. Zaczęło się od pięty Achillesa, czyli pięty mojej „drugiej połówki“. Otóż uwzięła się i bolała niemiłosiernie, a...
Lubicie musztardę? Dla mnie jest niezastąpiona. Już jako mała dziewczynka doceniałam jej wielkie zalety, gdyż doskonale nadawała się, w parze z pajdą chleba, do zagłuszenia smaku parówek, które wtedy jeszcze niestety musiałam jeść. Tak więc peeełno musztardy, duży gryz chleba i maciupeńki gryzek parówki. I tak na przemian, aż w końcu cała musztarda z chlebem zniknęły, a pozostała...