desery i słodycze

Budyń z amarantusem i sosem truskawkowym

6/08/2013

Sezon truskawkowy nareszcie trwa. Mam szczęście, bo w tym właśnie czasie, u mnie na wsi stoi codziennie taka mała budka, gdzie można kupić świeże szparagi i truskawki. Taki prawie (no prawie) drive-in. Codziennie, w drodze do domu mogę minimalnie skręcić, wyskoczyć na chwilę i stać się właścicielką tych wspaniałych produktów. Mam podwójnie szczęście, bo budka budce nierówna i nie w każdej oferowany towar jest dobrej jakości. W mojej budce produkty są pierwszorzędne, więc będę korzystać.
Jest jeszcze jeden temat wart poruszenia przy okazji dzisiejszego budyniu. Temat przyjaźni. Czy macie taką przyjaciółkę od zawsze? Oprócz wszystkich innych przyjaciółek? Taką jedną główną, którą może nieczęsto widujecie, ale Wasza przyjaźń sięga po dawne czasy? Każdemu takiej przyjaciółki życzę, jeżeli nie macie, może warto chociaż teraz taką przyjaźń nawiązać. Może nie będzie trwać od lat dziecinnych, ale kiedyś może będziecie mogły powiedzieć, że przyjaźnicie się od lat.
Dla takiej przyjaciółki, od której dzielą mnie przeważnie setki kilometrów, dostałam w prezencie paczuszkę z amarantusem i jej właśnie dedykuję ten przepis :-)

© Mariola Streim


Budyń z amarantusa

0,5 l mleka (u mnie ryżowe, ale można wziąć dowolne oprócz sojowego)
200 g amarantusa (ale nie tego dmuchanego, tylko ziaren)
1 łyżka mączki ziemniaczanej
4 łyżki cukru
kilka świeżych truskawek

Kilka łyżek mleka odlać, pozostałe mleko zagotować z amarantusem. Gotować ok. 35 minut, na małym ogniu, pod przykryciem, od czasu do czasu mieszając.
Mączkę ziemniaczaną, odlane mleko i trzy łyżki cukru wymieszać dokładnie, dodać do amarantusa i jeszcze raz zagotować, ciągle mieszając trzepaczką, aby nie zrobiły się grudki. Podawać na ciepło lub na zimno z sosem truskawkowym.

Sos truskawkowy robi się bardzo prosto:
Truskawki opłukać i usunąć szypułki. Zmiksować z łyżką cukru na gładki sos.

Smacznego!


You Might Also Like

38 Komentarzy

  1. Budka z truskawkami i szparagami, najlepszy sposób scharakteryzowania trwającego właśnie sezonu! :) haha!
    Fajna propozycja! To serduszko na wierzchu jest po prostu czarujące!
    http://dariawkuchni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. AN pewno warto, zarówno jeśli chodzi o nawiązanie przyjaźni, jak i zrobienie takiego budyniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, zachęcam do działania :-)

      Usuń
  3. Veggie, Tyś jest prawdziwy budyniowy miszcz!
    A czemu sojowe nie?
    Mamy taką przyjaciółkę, mamy... najukochańsza, choć od wielu lat dzieli nas Bałtyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym sojowym to odwieczny problem, mi wychodzi zawsze rzadki, widzę, że ludziki robią z sojowego budynie, ale ja po wielu nieudanych próbach nie polecam. Mi udaje się na ryżowym, owsianym, no i oczywiście na krowim to normalne, że wychodzi

      Usuń
    2. To dziwne - ja zawsze robię na sojowym (tanim i drogim, bez znaczenia) i wychodzi bardzo dobre! Przepis świetny, na pewno spróbuję, bo amarantus zalega mi w szafce od jakiegoś czasu i nie miałam na niego pomysłu. Pozdrawiam, Agata

      Usuń
    3. Bardzo możliwe, pewnie ja jeszcze też będę próbować, ale na wszelki wypadek na razie nie polecam, skoro mi się do tej pory nigdy nie udawał

      Usuń
    4. A widzisz, a ja nie ufam ryżowemu ;) O sojowym nic nie wiem, bo jako że soja podejrzana alergicznie, to nie używamy.
      Dzięki!

      Usuń
  4. Czy chodzi tutaj o ziarna amarantusa? Jeśli tak, to robię to cudo niebawem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny przepis :) i bardzo miły gest :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ładnie wygląda! A smakować musi jeszcze lepiej, to pewne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O fajny pomysł,z tym amarantusem ;)....i super fotka (czemu tylko jedna?)....
    Ja ostatnio też wszelkie nowości do deserków budyniowych dodaję.
    Co do mleka,to wykorzystuję do budyniu ,każde jakie mam.Te które do kawki mi nie pasują,w budyniach zwykle się sprawdzają....Pozdrowionka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu tylko jedno, bo muszę trochę moją energię podzielić, za kulisami powstają nowe projekty, ale psss... na razie to tajemnica :-)

      Usuń
    2. Ja tam cierpliwa jestem,to nie dopytuję...
      A propos przyjaciółek,to moja mi się zwierzyła,że odkąd prowadzę bloga kulinarnego mąż zabrania jej kupowania gotowców typu frytki,kiedy przychodzę w odwiedziny,i bardziej się stara w kuchni....no dobra motywacja ;).

      Usuń
  8. Cudny ten budyń i serduszko! mam taką przyjaciółkę na szczęście, możemy się nie widzieć np.rok a jak się spotkamy to jakby wczoraj się rozmowa urwała a dziś ja kończymy:)znamy się od 10ego roku życia, szmat czasu!nigdy się nie pokłóciłyśmy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to super, taka przyjaciółka jest do pozazdroszczenia :-)

      Usuń
  9. No uchyl rąbka;)
    A amarantus jest pycha - całą zimę jadłam do wszystkiego;) Przyjaciółka się ucieszy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebawem uchylę, ale jeszcze musicie trochę poczekać ;-)

      Usuń
  10. Ślicznie wygląda ten budyń,a przyjaźnie to ważna rzecz

    p.s na to 500ml ma być to 200g ziarna amarantusa tak?Bo jakoś mi się duzo go wydaje (amarantusa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sprawdziłam jeszcze raz, miałam opakowanie 500 g i wzięłam mniej niż połowę, zgadza się. Ale chodzi nie o dmuchany amarantus, a o ziarna. Są one oczywiście cięższe.

      Usuń
    2. U mnie truskawki jeszcze drogie, za drogie nawet, także ciągle czekam na dobre dni :) Koleżanka skarb. A budyń ślicznie wygląda z tym sercem na wierzchu.

      Usuń
  11. Bardzo ładnie i ciekawie to wygląda :D A pewnie smaczneee!

    OdpowiedzUsuń
  12. taki budyń to bym chciała :]

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie jest mieć taką budkę :-) I taką przyjaciółkę :-) Ja może budki nie mam, ale mam w pobliżu cały rynek, gdzie mogę szaleć do woli, a przyjaciółkę od serca też mam, szczęśliwie, choć bardzo daleko ode mnie. Twój budyń zapowiada się bardzo ciekawie. Ciekawa jestem jak smakuje, bo amarantus znam tylko ten dmuchany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to Ci tego rynku zazdroszczę, przez jakiś czas też miałam przyjemność mieszkać w pobliżu takiego, to były czasy...
      Amarantus dmuchany muszę wypróbować, podejrzewam, że może będzie jeszcze lepszy, bo pewnie nie trzeba będzie tak długo gotować.

      Usuń
  14. ślicznie podany!
    ja wczoraj zebrałam pierwsze truskawki na działce - sztuk dokładnie 6 :) ale myślę, że za tydzień będzie duuuużo więcej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę takich własnych i jestem pewna, że będzie więcej :-)

      Usuń
  15. Przecudnie podany, i pewnie szybko zjadany. Mam smak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szybko, już prawie zapomniany ;-)

      Usuń
  16. Nigdy nie jadłam amarantusa, jestem ciekawa, jak to cudo smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, dla mnie to na razie też nowość, ale zasmakował mi od razu :-)

      Usuń
  17. bardzo jestem ciekawa takiego budyniu :) wygląda uroczo!!

    OdpowiedzUsuń