jajko

Klopsiki z jaj i sos szczawiowy

5/10/2012

Ach, co to były za czasy! Studencka beztroska i moda na wegetarianizm.
Wtedy co druga moja koleżanka deklarowała chęć zostania wegetarianką,
a ich mamy popadały w panikę, że niby ich zdrowie i kości, i inne niedobory...
No nic, siedziłam cicho, bo dla mnie wegetarianizm nie był modą, wtedy miałam już lata wegetarianizmu za sobą i jakoś nic mi pod względem zdrowotnym nie brakowało. To oczywiście mam nie przekonało. Ja to ja, może byłam jakimś wyjątkiem, ale ich córeczki? Książki o diecie wegetariańskiej, którymi wielu się wtedy zaczytywało, owszem czytałam i zawarte tam tezy były dla mnie nawet interesujące, ale nie miały wpływu na moje odżywianie. Może jedynie wyzwoliły malutką satysfakcję, że jestem na całkiem dobrej drodze. W takich właśnie okolicznościach, jedna z mam wymyśliła klopsiki z jaj (bo białko trzeba jeść!)
i bardzo często nam je przygotowywała. Były całkiem niezłe, dlatego postanowiłam ten pomysł uratować od zapomnienia. Przygotowałam je z sosem ze szczawiu, który rozsiał się pomiędzy moimi kwiatkami w ogródku.
Myślę, że szczaw najczęściej używany jest do zupy, natomiast w surowej postaci nie jest zbyt popularny. Szkoda, doskonale pasuje do sosów, albo w postaci sałaty (małe listki zmieszane z innymi rodzajami). Sos szczawiowy jest dość intensywny i kwaśny, ale dzięki temu właśnie, doskonale komponuję się ze smakiem klopsików.


© Mariola Streim
© Mariola Streim



Przepis na klopsiki z jaj

5 jajek
ok. pół szklanki bułki tartej (tyle, żeby dało się formować klopsiki)
2 łyżki mleka
przyprawy
olej do smażenia

4 jajka ugotować na twardo (jeszcze lepiej na średnio), po obraniu
i ostudzeniu rozdrobnić widelcem, dodać mleko,
jedno surowe jajko oraz bułkę tartą (trochę bułki zostawić do obtoczenia).
Przyprawić do smaku, wszystko wymieszać, formować małe klopsiki, obtoczyć w bułce tartej i smażyć powoli na małym ogniu.



Przepis na sos szczawiowy

4 łyżki jogurtu
4 łyżki majonezu
2 łyżeczki musztardy Dijon 
kilka liści świeżego szczawiu
sól do smaku

Wszystko zblenderować, posolić, można dodać troszeczkę cukru.

Sos można również przygotować według tego przepisu i dodać rozdrobniony szczaw.

Przy okazji robienia sosu przyszło mi całe mnóstwo pomysłów na jego zastosowanie, mam nadzieję, że mój szczaw szybko będzie rósł, abym mogła Wam go zaprezentować w kolejnej odsłonie :-)






You Might Also Like

16 Komentarzy

  1. Odpowiedzi
    1. zachęcam do przetestowania, myślę, że można zastosować do wielu dań

      Usuń
  2. Po pierwsze piękne zdjęcia!
    Chciałabym się spytać jakiego aparatu używasz? I w ogóle jak doszłaś do takiej jakości. Sama pragnę niedługo swój wymienić ale się waham. Mam sony A290.

    ***
    Twój blog już wylądował w moich zakładkach, będzie moją wegetariańską inspiracją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię na moim blogu, miło mi takie słowa czytać... a aparaty mam dwa, niestety oba dość stare i niezbyt dobre, jeden to Leika Digilux 2, a drugi to Olympus C-7070. Każdy z nich ma inne wady ;-) i już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła kupić w końcu jakiś lepszy. Myślę, że będzie to lustrzanka Canon, ale jeszcze nie wiem dokładnie jaki. Oprócz aparatu, bardzo ważne jest oświetlenie, warto więc zainwestować w lampy, no i niezbędny jest statyw. Ze względu na mój zawód potrafię ze zdjęcia wyciągnąć trochę więcej za pomocą programu do obróbki zdjęć, choć daleko im jeszcze do ideału. Mam wrażenie, że fotografowania trzeba uczyć się całe życie i że najważniejsze jest nasze widzenie, a nie aparat :-)

      Usuń
  3. Szczaw zawsze kojarzy mi się z wakacjami :) Zapraszam do mnie na http://www.szybkozjesc.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ja też mam podobne wspomnienia :-)

      Usuń
  4. Jeszcze nigdy nie robiłam ani nie jadłam sosu szczawiowego. Jak tylko dorwę gdzieś szczaw to muszę wypróbować ten przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie już można go znaleźć na łące, ale należy zachować ostrożność, łąka nie może być pryskana, a poza tym zbieranie dzikich roślin niesie ze sobą jeszcze inne niebezpieczństwa, chyba muszę o tym napisać.

      Usuń
  5. No tak, nie po raz pierwszy spotykam się z dokarmianiem wegetarian mega ilością jaj i nabiału, no bo przecież "białko" jak mówisz i z czego je brać jak nie z nabiału przecież... (brrr...bzdury!). Rodzina zawsze mi wciska jaja i wszelkie sery do oporu na kanapki, do sałatki, smażone zamiast kotletów. Koszmar;) Potem zawsze idę na surowy detox;)Bo brakuje mi gryzienia warzywek.
    Kotleciki więc chyba nie dla mnie, bo nie jestem wielbicielką jaj, ale sosik całkiem całkiem:) To szczaw już młody tegoroczny, tak? Ah jak zazdroszczę ogródka! Chyba już to kiedyś mówiłam;) Ale zazdroszczę bardzo bardzo. Ja mam tylko parapet:/
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, wiem, pisałaś, że nie masz ogródka :-( ale jeszcze raz przekonuję Cię do doniczki, powinno się udać. A o tych jajkach, to masz rację, niektórzy niewegetarianie przesadzają, ja to już się przestałam denerwować ;-)

      Usuń
  6. Oczywiście pomysł na potrawę fantastyczny, ale ja po prostu rozpływam się nad formą podania! Piękne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Absolutnie genialny pomysł i do tego pięknie zaserwowany. Cudowności!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zachęcam do wypróbowania i dziękuję

      Usuń
  8. Kotleciki jajeczne są pyszne, a sos szczawiowy zupełnie mi obcy. Kwaskowaty smak z delikatnym jajkiem musi smakować wyjątkowo dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. również zachęcam do spróbowania, ja ostatnio chyba popadłam w obsesję i do każdego dania najchętniej dodawałabym taki sos ;-)

      Usuń