smażone

Tofu smażone z ziołami prowansalskimi

4/14/2016

Im prościej tym lepiej, takie motto powinno nam towarzyszyć w kuchni. Powodów jest wiele, jednym z nich jest duża oszczędność czasu podczas przygotowywania dań, ale o wiele ważniejszym argumentem jest to, że nasze organizmy znacznie lepiej przyswajają poste dania. Aby łatwiej to zrozumieć, należy wyobrazić sobie nasze ciało jak sortownię. Nie bardzo pasuje tu porównanie z sortownią śmieci, ale to chyba najbardziej obrazuje ten proces. Za pomocą skanera rozpoznawane są i kierowane do odpowiednich pojemników poszczególne materiały: tu plastiki, tam papier, do innego pojemnika szkło itd. Podobnie odbywa się to w naszym organizmie. Jest on zdany na to, czego mu dostarczymy, nie ma możliwości protestu i z precyzją maszyny sortuje – tu witaminy, tam białka, tam cukry, tłuszcze itp. Dlatego tak ważne jest spożywanie tylko tego, co korzystnie wpływa na funkcjonowanie naszego organizmu.
Z substancjami lub połączeniami, które nie występują w naturze, nasza sortownia nie bardzo sobie radzi i napotykając na takie niezidentyfikowane elementy, odkłada je gdzieś z boku. Ja zawsze sobie wyobrażam, że te niepotrzebne rzeczy lądują w postaci tłuszczu na biodrach. Nawet, jeśli nie jest to może do końca zgodne z prawdą, pomaga mi to w decyzjach podczas zakupów, podczas gotowania i podczas jedzenia, bo już na tym etapie zaczyna się sortowanie.
Jeśli mamy do wyboru zjedzenia (kupienie) banana czy batona, zawsze wybierajmy banana. Nawet, gdyby miał więcej kalorii, zawiera on substancje, z których organizm będzie miał więcej korzyści.

Dziś przypominam Wam o bardzo prostej rzeczy, mianowicie smażonym tofu. Wiem, że jest to już utarty temat, i że tofu jest nośnikiem pewnego stereotypu – weganie jedzą je na okrągło. Pewnie jestem wyjątkiem, ponieważ bardzo długo potrzebowałam, zanim znalazłam odpowiedni dla mnie rodzaj i wprowadziłam do jadłospisu. Teraz mam na nie bardzo prosty sposób i dodaję do różnych dań.
Najlepiej nadaje się tofu naturalne, niezbyt twarde. Kroję je w kostkę i smażę z dodatkiem oliwy z oliwek, soli i ziół. Można dodać to co się lubi, również czosnek. Należy smażyć dość powoli do czasu, aż kostki będą na wierzchu chrupiące i aromatyczne. Idealnie nadają się jako dodatek do sałatek. Dziś jednak podałam je jako samodzielny lunch z dodatkiem pomidorów i wegańskiego sosu. Zachęcam!

© Mariola Streim
to zdjęcie możesz kupić tutaj

You Might Also Like

3 Komentarzy

  1. Nigdy nie jadłam tofu. Jestem bardzo ciekawa jak smakuje. W twoim wykonaniu, wygląda pięknie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie wygląda, a smakuje pewnie jeszcze lepiej :)
    Ostatnio pisałam o bazylii, że świetnie nadaje się do ozdabiania potraw :) A u Ciebie idealny przykład na to.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń