bez glutenu

Panna cotta z sosem daktylowym i o dietach odchudzających

1/08/2016

Na wielu blogach i wielu czasopismach na początku roku znajdziecie wiele cudownych sposobów na schudnięcie. U mnie jednak nic takiego się nie pojawi, ponieważ nie jestem zwolennikiem, żadnych krótkotrwałych, zaczarowanych diet, które mają nagle okazać się tym najlepszym, od setek lat nieodkrytym sekretem na szybką metamorfozę naszego ciała. Jeśli jesteśmy za grubi (w sensie obiektywnym, bo subiektywnie pewnie większość z nasz tak się czuje), to znaczy, że coś jest nie w porządku w naszym życiu. Albo jemy za dużo, z przyzwyczajenia, niewłaściwe rzeczy, albo jesteśmy chorzy. Myślę, że ta ostatnia opcja nie jest częsta i większość z nasz ma po prostu złe przyzwyczajenia żywieniowe. Zanim więc sięgniecie po cudowne rady, spróbujcie pomyśleć co, kiedy i w jakich ilościach jecie i zmieńcie to. Zmiany należy wprowadzić powoli i etapami, ponieważ tylko w taki sposób nasz organizm będzie miał  czas na przystosowanie i unikniemy porażek. Do tego bardzo potrzebne są konkretne i realistyczne cele, na przykład: za trzy miesiące będę ważyć 3 kilogramy mniej. To niby mało, ale lepiej mało i osiągnąć wyznaczony cel, niż nie osiągnąć go wcale. Poza tym nasze oponki wokół brzucha nie pojawiły się przez noc, tylko urosły powoli, więc nie oczekujmy, że się nagle ulotnią. 

Ale co zmienić?
To zależy od konkretnej sytuacji, ale tu powtórzę tę oczywistą i powtarzaną do znudzenia zasadę: warzywa, warzywa i jeszcze raz warzywa. 

Co z tłuszczem?
Nie ograniczać, ale bardzo zwracać uwagę, na ich jakość. Najlepiej zgromadzić różne, wartościowe oleje i używać je w zależności od rodzaju do różnych dań.

Co z mąką? 
Mąka pszenna niestety nie jest idealna, a wielu z nas nawet reaguje alergicznie na zawarte w niej gluten. Kilkadziesiąt lat temu, pszenica została zmodyfikowana genetyczne, dostosowując ją do potrzeb producentów i przemysłu, podnosząc zawartość glutenu pszenicy. Unikanie produktów zawierających mąkę pszenną ułatwi nam pozbycie się nadmiaru zgromadzonego tłuszczu.

Co ze słodyczami?
Należy znacznie ograniczyć ich spożywanie. Jeśli jesteśmy łasuchami, to polecam domowe desery i słodycze. Jeśli jednak wprowadzimy powyższe zmiany, zobaczymy, że apetyt na słodycze znacznie spadnie. 

Co z solą? 
Dobrej jakości sól, najlepiej kamienna i nieoczyszczona jest bardzo korzystna ze względu na zawarte w niej minerały, ale jej nadmiar nam nie sprzyja. W produktach gotowych często jest bardzo dużo cukru, ponieważ podkręca on smak. Aby produkt nie smakował za słodko, dodaje się dla równowagi o wiele za dużo soli. W rezultacie jednego i drugiego spożywamy za dużo.

A kalorie?
Nie liczyć ich, ale pod warunkiem, że nie spożywamy bezsensownych produktów. O wiele ważniejszym kryterium jest zwartość wartościowych substancji w pożywieniu, niż jego kaloryczność. Jeśli w naszym jadłospisie będzie bardzo dużo warzyw, spokojnie możemy sięgać po orzechy, daktyle, czy awokado.

To moje osobiste rady wypróbowane na własnej skórze i na osobach z otoczenia. Możecie je przetestować, oczywiście na własną odpowiedzialność, ale stosując się do tych prostych zasad, nie zaszkodzicie Waszym organizmom. Czy schudniecie i ile, to zależy od Was.

Tych, którzy pragną wprowadzić zmiany natychmiast i wypiąć się na diety-cud, zapraszam na pyszny, domowy deser.

© Mariola Streim
250 ml mleka kokosowego
250 ml dowolnego mleka roślinnego
15 g agar-agar (w zależności od producenta, ilość może się różnić, najlepiej sprawdzić na opakowaniu)
kilka łyżeczek cukru do smaku
kilka suszonych daktyli
1 filiżanka wrzątku do namoczenia daktyli
szczypta wanilii bourbon
szczypta kurkumy (opcjonalnie dla koloru)  

Daktyle zalać  wrzątkiem i moczyć przez godzinę. Pozostałe składniki dokładnie wymieszać odstawić na 15 minut, a potem doprowadzić do wrzenia i mieszając gotować powoli przez minut. Wlać do foremek i po wystudzeniu chłodzić przez pół godziny w lodówce. Daktyle wraz wodą zmiksować dokładnie w mikserze kielichowym. Wyjąć deser z foremek i polać sosem.


Większość składników potrzebnych do tego przepisu znajdziesz
w sklepie ze zdrową żywnością drpelc.pl



You Might Also Like

12 Komentarzy

  1. Panna cotta jak ta lala :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pszenica nie została "zmodyfikowana genetycznie", bo nie było takich możliwości technicznych.
    Co do nie ograniczania tłuszczów to też się nie zgodzę, bo jednak są pewne granice tego, co można zjeść. Tłuszcz ma 9 kcal na gram, a białko i węglowodany tylko 4 - różnica jest znaczna.
    Co do warzyw to zgadzam się bardzo, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie musisz się zgadzać, co do modyfikacji pszenicy polecam książkę „Bez pszenicy“ Davisa Williama, a tłuszcz owszem ma granice, ale smakowe. Nikt przecież nie pije litrami oleju, prawda? Raczej chodzi mi o ograniczanie się rygorystycznymi dietami. Weganie spożywają stosunkowo mało tłuszczu, a jest nieodzowny w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu.
      Tak więc nie powinno się go wykluczać z jadłospisu.

      Usuń
  3. Wygląda przepysznie. Bardzo lubię ten deser.
    uściski i miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyszła przepiękna! A ten sos? Chyba bym go zjadła oddzielnie heh ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda obłędnie super pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio bardzo uważam na to co jem, unikam słodkości, ale myślę że Twój deser by mnie złamał ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej niech nas łamią zdrowe słodycze, o których wiemy jaki jest ich skład niż gotowe, które z pewnością nam szkodzą :-)

      Usuń
  7. Co do diet w pełni się z Tobą zgadzam. Niestety, aby skutecznie zrzucić kilogramy należy całkowicie zmienić swoje myślenie i podejście do jedzenia. Trzeba żyć zdrowo i jeść po to aby odżywić nasze ciało, a nie tylko zaspokoić dziwne zachcianki.
    A panna cotta wygląda fenomenalnie :)

    OdpowiedzUsuń